ks. Józef Galek 1911-1997

ks. Józef Galek
ks. Józef Galek

Ks. Józef Galek, zmarły 10 lat temu w Imbramowicach, był ostatnim osieckim proboszczem. Zasłynął nie tylko z tego, że był ostatnim osieckim proboszczem, ale również ze swojego zamiłowania do rolnictwa. Mówiono o nim, że jest księdzem z zawodu, a rolnikiem z powołania. Poniżej przedstawiam fragment artykułu Piotra Adamczyka opublikowanego kilkanaście lat temu w Słowie Polskim:

Wszystkie Owce dobrodzieja

Są w Imbramowicach tacy, którym nie podoba się postępowanie ich proboszcza. Źle mu życzą, ślą do Kurii donosy. Piszą, że dobrodziej za mało czasu na kontemplację poświęca, a za dużo na życie świeckie. Ks. Proboszcz Józef Galek ze smutkiem czyta te donosy. Przykro mu, że piszą je ludzie, którzy na co dzień zwodzą go pełnym uniżenia ukłonem, obłudnym uśmiechem. Obłudy ksiądz Galek nie lubi. Mściwy jednak nie jest, broń Boże. Wręcz przeciwnie - do domu donosicieli zachodzi, o zdrowie zapyta, herbatkę z obłudnikami wypije. Gorzki ma wtedy ona smak, to prawda, ale tak właśnie smakuje proboszczowe życie. A w Kurii dobrodziej tłumaczyć się musi. Powiada więc, że istotnie dwa stada owieczek hoduje, jedno dla Kościoła, drugie dla siebie i Państwa, jako że pierwsze jest stadem ludzkim, drugie zaś stadem zwierzęcym, na ubój przeznaczonym i wełnę. Obu stadom dobrodziej poświęca należną im uwagę, niczego nie zaniedbuje. Rozumie jednak niechęć swoich zwierzchników do beczących owiec, a także do bydła, które trzyma w komórce przy plebani, bo choć zwierzę to także stworzenie boskie, to jednak śmierdzi i zachowuje się nieprzystojnie, nie tak jak w duszpasterskim obejściu przystało. Ksiądz Galek swoje jednak wie.

Powiada, że co boskie to oddaje Bogu, a co jego własne, to wiezie do skupu. Boskiego w Imbramowicach wiele nie jest. Zaledwie około 800 dusz. Idzie się z tym uwinąć raz dwa, roboty przy tym nie dużo. Tyle co na Mszy w niedziele i na katechezie Galkowego jest za to sporo. Bydło, drób, sad i pole. 60 hektarów do obrobienia. Na wylegiwanie się proboszcz czasu nie ma. Wczesnym świtem wstaje, bydło oporządzi, krowy wydoi, na ciągnik wsiada i jedzie w pole- orać, bronować, przekopywać. Wieś na to patrzy i raduje się, że dobrodziej taki pracowity. Chłopi mówią, że ksiądz dobry przykład daje i gdyby każdy duchowny taki przykład dawał, to z żywnością kłopotu by nie było. Powiadają też, że proboszcz księdzem jest z zawodu, a rolnikiem z powołania:- na kierownika pegeeru albo jakiejś innej komasacji by się nadawał. (...)"