Izabela Skrybant - Dziewiątkowska

Izabela Skrybant - Dziewiątkowska
Izabela Skrybant - Dziewiątkowska

Pani Izabela Skrybant - solistka zespołu "Tercet Egzotyczny" w okresie dziecińtwa mieszkała wraz z rodziną w Osieku. Jej ojciec był organistą w naszym kościele. Jej rodzice i brat spoczywają na osieckim cmentarzu. Więcej o życiu Pani Izabeli w poniższym wywiadzie:

Przewodnik Katolicki 17.12.2000

Życie nie zawsze jest muzyką

Rozmowa z Izabelą Skrybant, solistką Tercetu Egzotycznego

Początki pani pracy w muzycznym świecie nie zapowiadały tak szalonej kariery. 

Mój ojciec był organistą kościelnym, więc w domu nieustannie panował nastrój muzyczny, któremu także uległam. Później ojciec zmusił mnie, bym poszła do szkoły muzycznej, dzięki czemu skończyłam średnią szkołę muzyczną we Wrocławiu. Kiedy zaczęłam pracować w operetce wrocławskiej, jako instrumentalistka – altowiolistka „odkryła” mnie Beata Artemska. To ona stwierdziła, że z moim utanecznieniem i urodą powinnam występować na scenie. Artemska – niezwykła kobieta, bardzo życzliwa – lubiła pomagać młodym talentom. Pomogła również i mnie. Gdy miałam około osiemnastu lat zobaczył mnie Zbigniew Dziewiątkowski i zaproponował współpracę. Duet taki tworzyli ze Zbyszkiem Antkowiakiem cieszył się niezwykłą popularnością, dlatego czułam się zaszczycona otrzymaną propozycją. Jednak zaczęłam się zastanawiać czy warto dobrze zapowiadającą się karierę solistki operetkowej zaryzykować dla zespołu Zbigniewa Dziewiątkowskiego. Zwróciłam się po radę do Beaty Artemskiej, która bez namysłu powiedziała: „Jako starsza koleżanka radzę, idź i pokaż na co cię stać. W operetce twoja kariera ma określoną ilość lat, natomiast w zespole Zbigniewa Dziewiątkowskiego, jeśli wszystko się dobrze ułoży, trwać będzie przez wiele długich lat i poznasz kawał świata”. Tak więc z duetu Zbigniew Dziewiątkowski – Zbigniew Adamkiewicz powstał Tercet Egzotyczny. 

Media ponoć w sposób negatywny oceniały państwa twórczość? 

To prawda, bowiem po odwilży politycznej wielu dziennikarzy, którzy opisywali nasze dokonania niezbyt życzliwie, przyznało się, że w domu nas słuchali. Myślę, że na taki obrót spraw miało wpływ zdanie znanego dziennikarza, używającego pseudonimu Ibis, który zawsze miał uwagi do treści naszych tekstów. Dzięki temu krążyła między nami spora korespondencja. Im bardziej jego uwagi były uszczypliwe, tym nasze pozdrowienia, które ze wszystkich tras koncertowych do niego wysyłaliśmy, były „mniej serdeczne”. Muszę dodać, że gdy prywatnie miałam jakieś poważne problemy, to zawsze jako pierwszy pełen serdeczności pytał, czy może w czymś pomóc. Dziś jesteśmy przyjaciółmi a Ibis uważa, że piosenko „Pamelo żegnaj” kiedyś przez niego krytykowana, dziś jest „hitem wszech czasów i ziemi”. Poza tym myślę, że swoimi krytycznymi recenzjami zrobił nam więcej dobrego niż złego, dlatego że wiele osób chciało sprawdzić, czy to co pisze jest prawdą. Dzięki niemu mamy wielu fanów.

Podobno szczególnie Tercet Egzotyczny ukochała Polonia amerykańska? 

Prawdą jest, że w Stanach gościliśmy prawie czterdzieści razy. Ale nie do końca jest prawdą, że słuchała nas tylko Polonia. Mało kto wie, że jako pierwszy z polskich zespołów wystąpiliśmy w słynnej Carnegie Hall w Nowym Jorku. Tak więc wpierw zaistnieliśmy na rynku amerykańskim, a dopiero później zaczęła przychodzić na nasze koncerty Polonia. Obecnie głównie bierzemy udział w dużych koncertach dla Polonii.

Kogo z państwa zafascynowała muzyka południowoamerykańska? 

Zbigniew Dziewiątkowski pierwszy został urzeczony tymi rytmami. Początkowo skomponował trzy utwory, gdy okazało się, że publiczność bardzo żywo na nie reaguje zaczął komponować kolejne i tak trwa do dziś.

Meksykanie uważają, że państwa muzyka jest bardziej meksykańska niż oni sami? 

To prawda. Wręcz twierdzą, że nasze utwory są tak czyste w swoim brzmieniu i tak doskonałe, że nie przypuszczają, aby ich jakikolwiek zespół ludowy tak doskonale przedstawił tę muzykę. Jest pani ze Zbigniewem Dziewiątkowskim związku małżeńskim od dwudziestu sześciu lat.

Czy gorące południowoamerykańskie rytmy są dobrą receptą na udane małżeństwo? 

Wkrótce też będziemy obchodzić trzydziestopięciolecie swojej artystycznej znajomości. Aż mi się wierzyć nie chce, że to już tyle czasu minęło! Zbyszek jest moją podporą życiową. Wiem, że w każdej sytuacji mogę na niego liczyć. Dzięki temu mam nieustanne poczucie bezpieczeństwa, co dla kobiety jest niezwykle istotne. To, że razem pracujemy bardzo mi pomaga. Nie ukrywam, że w sprawach zawodowych niejednokrotnie sprzeczaliśmy się, ale nie przeszkadzało nam to w życiu prywatnym. Mam też sposób na dobry nastrój mojego męża; wystarczy, że pozwolę, aby zajmował się kolekcją swoich znaczków, będę mu smażyła duże ilości naleśników i pod żadnym pozorem nie będę gotować zupy pomidorowej.

Na macierzyństwo czekała pani bardzo długo. Dziś jest pani matką dwóch wspaniałych córek. 

To prawda, bardzo długo czekałam, by zostać matką. Lekarze powiedzieli mi w pewnym momencie, że nigdy nie będę miała dzieci. Te słowa stały się koszmarem mojego życia. Gdy już się prawie poddałam, spotkałam lekarza, który dał mi nadzieję. Ściśle przestrzegałam wszystkich zaleceń i po pewnym czasie zauważyłam, że apetyt mi wzrósł, i na wadze przybyło. Jednak panicznie bałam się dopuścić myśl, że to prawda, że wreszcie spodziewam się dziecka. Bałam się kolejnego rozczarowania. Gdy lekarz potwierdził mój odmienny stan, myślałam, że ze szczęścia oszaleję. I tak przyszła na świat Ania, a potem druga córka Kasia.

Po czasie wielkiego szczęścia rodzinnego przyszedł dla państwa bardzo dramatyczny moment? 

Myślę, że po różnych trudnych sytuacjach życiowych jakie mnie spotkały mogę powiedzieć, że Pan Bóg „chyba mnie lubi”. Nigdy nie wstydziłam się i nie ukrywałam, że jestem osobą wierzącą. Wiara daje mi niezwykłe siły i dzięki niej podnoszę się z każdej życiowej tragedii. Pierwszą był ciężki wypadek, jakiemu uległam w Stanach, on sprawił, że się obudziłam jakby z pewnego zapomnienia o swoich powinnościach wobec Boga. Moja wiara stała się dojrzalsza. Drugą o wiele tragiczniejszą, była wiadomość że Ania choruje na raka. Na całym świecie takich przypadków jak ona było tylko dziewiętnaście. Nie dano nam żadnej nadziei. Wpierw pomyślałam, że ja tego nie wytrzymam. Wówczas okazało się, że wokół nas jest wielu przyjaciół, fanów naszej muzyki. Praktycznie wszędzie otwierały się przed nami drzwi. W szpitalu poznałam wiele matek, przeżywających podobne dramaty. W obliczu choroby dziecka każda z nas bez względu na posiadany majątek, karierę zawodową, wykształcenie czy popularność staje się po prostu cierpiącą matką. Byłyśmy wszystkie sobie równe – jednakowo drżące o swoje dziecko. W szpitalu dostałam ogromną lekcję życiowej pokory. Zdałam sobie sprawę, że zdrowie, pogoda ducha i wzajemna życzliwość są w życiu najważniejsze. Wszystko inne jest mało istotne. Każdego dnia z wielkim przerażeniem patrzyłam na kolejne opuszczone łóżko. Modlitwa była moją siłą, dzięki niej w ogóle funkcjonowałam. Podczas operacji Ani okazało się, że najgorsze przewidywania lekarzy nie potwierdziły się i dzisiaj córka jest zdrowa.

Tercet Egzotyczny ma na swoim koncie dwadzieścia płyt w tym siedemnaście złotych i trzy platynowe. Przy dzisiejszej niezwykłej konkurencji na rynku muzycznym sukces państwa jest niekwestionowany. 

Kochamy publiczność i myślę, że to jest istotą naszego sukcesu. Nasze podróże artystyczne wiodły nas od krańców wschodnich Rosji po Stany Zjednoczone i od Skandynawii przez Afrykę Północną do Australii, no i oczywiście ukochaną Polskę. Miłość, jaką darzymy naszą publiczność ze wzmocnioną siłą, we wszystkich odwiedzanych przez nas krajach, jest nam oddawana. Konkurencja natomiast zmusza do jeszcze lepszej pracy i szukania coraz nowszych i ciekawszych muzycznych rozwiązań.

Rozmawiała Jadwiga Knie-Górna

 fot: www.gk24.pl